sobota, 22 lutego 2014

Witam!

Piszę, bo zauważyłam, że od czasu do czasu ktoś się tu pojawia. Przyszyłam naprawdę duże i miłe zaskoczenie, za które dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili.
Wiem, ze mój ostatni post jeszcze z tamtego roku mógł nasuwać przypuszczenia, że blog po pewnym czasie odżyje. Niestety tak się nie stało. Przez pewien czas zrezygnowałam z pisania. Ale do tego wróciłam. Nie są to jednak grupowe blogi. Zaczęłam pisać coś własnego. Opowiadanie to ma swoje źródła w tym oto blogu. A raczej ten blog powstał z pomysłu na opowiadanie. Jednak założyłam go ponad rok temu i od tamtej poty moja historia ewoluowała. Nie raz starałam się zacząć ją spisywać, ale zawsze rodził się pewien problem, pewien szczegół, który nie pasował, nie leżał na swoim miejscu i który sprawiał, że rezygnowałam. Jednak z nów się odważyłam i zaczęłam pisać, a moje prace można zobaczyć na blogu Nowa opowieść Nie będę ukrywać - serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych!
Pozdrawiam!

roxette16

piątek, 14 czerwca 2013

Uwaga!

Witam!
Z powodu zbliżających się wakacji i końca roku zdecydowałam zawiesić naszą działalność na czas nieokreślony. Przepraszam za wszystko.
Pozdrawiam!

roxette16

Od Mai


Byłam na sali treningowej. Strzelałam z łuku do tarczy, lecz nie przykładałam się do tego zbytnio. Niby uczyli nas wielu rzeczy, walki, panowania nad mocami i wiele innych... ale nie czułam się przez to lepiej. Nadal nie panowałam nad swoim życiem. Westchnęłam cicho i opuściłam łuk. Nagle usłyszałam szelest otwieranych drzwi windy. Ktoś wszedł do sali treningowej.

<Dokończy ktoś???

Od Mei- C.D. Naoto

- Czy naprawdę jesteś takim idiotą?- spytałam spokojnie.
Popatrzył na mnie, jakby urażony.
- O co ci chodzi? Ty naprawdę jesteś dziwna.- zauważył.
Podeszłam do niego, i podcięłam nogę. Upadł na ziemię.
- Nie uważam siebie za dziwną. Po prostu jestem inna, i tego nie ukrywam. To, że nie boję się pokazać, jaka jestem naprawdę, nie oznacza, że jestem dziwna.
- Nikt nie może być tak mroczny z natury.
Cóż, tu nie miał racji. 100 procentowej. Można być mrocznym z natury, tyle, że ja taka nie jestem.
- Może.
- Pamiętam, że mówiłaś mi, że się uśmiechałaś, i to wiele razy. Tak postępuje ktoś, kto "jest mroczny z natury"?
Popatrzyłam pusto przed siebie. Nie. Nie byłam taka z natury. Ale taka się stałam przez to, że straciłam najważniejszą osobę w swoim życiu. Moją kochaną siostrzyczkę. Tylko dzięki niej się uśmiechałam. 
- Tego nie wiem.- szepnęłam, i odeszłam.
< Naoto? Wybacz, brak weny>

czwartek, 13 czerwca 2013

Od Naoto- C.D. Mei

Poszedłem do lasu na terenie tego rezerwatu. i tak dalszej bariery nie mogłem przekroczyć. a lasu się nie bałem. zanuciłem sobie coś i zauważyłem że ktoś jest tu w pobliżu.
Znowu Mei.
-I znów się spotykamy-powiedziałem sucho.-chyba z pół godziny temu też cię widziałem.-dodałem
-na to wygląda. jakbyś czytał w myślach że tu jestem.
-no umiem czytać ale do twojej głowy za specjalnie to mi się nie śpieszyło zaglądać. bo mi się nie chce.
-leniwy jesteś
-być może. ale i tak tu ode mnie nie wymagają. nie chcę czegoś robić to nie nalegają. mam święty spokój.
-ok. no mnie czasem pytają....
-bywa.
-wracasz już czy jeszcze nie?-spytała
-posiedzę może coś wymyślę by wyjść z tej klatki.

[Mei?]

środa, 12 czerwca 2013

Kolejne ogłoszenie

Witam!
Na początku chciałabym przeprosić za swoją chwilową nieobecność, ale sądząc po mojej skrzynce pocztowej na howrse nie ubodła Was ona zbyt mocno..
Poza tym znów nawołuję- przysyłajcie opowiadania i nadrabiajcie zaległości! Jeśli nie wiesz co napisać zwróć się do mnie- pomogę z wielką przyjemnością. Zasypię Cie setkami rad i pomysłów jeśli będzie to konieczne. Ale napisz!
To na razie wszytko.
Pozdrawiam serdecznie!
roxette16,
już jedyna administratorka bloga...

niedziela, 9 czerwca 2013

Od Osai - C.D. Sebastiana

-lepiej się nie wtrącaj w moje życie....-burknęłam poprawiając włosy
-ej no co pomogłem - dodał trochę z irytacją 
-jak tam chcesz - powiedziałam szybko nagle zobaczyłam z góry jakiś cień 
-jeny oni nigdy nie przestaną - burknęłam pod nosem i jednym z moich shurikenów rzuciłam w górę 
-no i co to da ? - zapytał Sebastian 
-sekunda....-powiedziałam
-zrób krok w lewo- dodałam chłopak się przesuną i obok niego spadł gość z bronią w ręku.
-wracamy - machnęłam ręką zakładając rękawiczki i wyszłam na ulicę następnie pstrykłam palcami a przede mną pojawił się szybko motor a na nim Misty 
-wolniej się nie dało Misty ? - zaśmiałam się wskakując na motor
-jedziesz ?- powiedziałam zwracając się do Sebastiana 

<<Sebastian??>>

Od Sebastiana- C.D. Osai

Dziewczyna zostawiła mnie samego a sama ruszyła w stronę nieciekawie wyglądającego zaułka. Miałem zamiar odwrócić się i odejść, ale jakaś niewidzialna siła trzymała mnie w miejscu. Kilka minut później tknięty przeczuciem ruszyłem w ślad za "Koszmarkiem". Miałem niepokojące przeczucie, że jej ksywka ma sporo odzwierciedleń w jej prawdziwej naturze.
Gdy zagłębiłem się w pogrążoną w mroku alejkę dobiegły mnie słabe odgłosy rozmowy. Nie potrafiłem rozróżnić słów, ale sam ton mnie zaniepokoił.
Przyśpieszyłem krok i chwilę później zobaczyłem niebiesko włosom dziewczynę, której nożem wygrażał stary, brodaty facet.
-Hej!-krzyknąłem.- Zostaw ją!
Mężczyzna zerknął na mnie i niepewnie się cofnął.
-Nie twoja sprawa- warknął zerkając to na mnie, to na dziewczynę.
-Owszem, moja- zaprzeczyłem.
-Spadaj stąd!- zawołała Osai mierząc mnie wściekłym spojrzeniem.- Sama sobie poradzę!
-Już to widz e- prychnąłem zbliżając się.
-Nie podchodź bo ją zabiję!- zagroził mężczyzna wymachując nożem niebezpiecznie blisko szyi dziewczyny.
-Dobra, dobra- odparłem unosząc ręce.- Spokojnie.
-Nie mów mi abym był spokojny!Oddawać kasę i biżuterię. Oboje. Szybko!- Facet kręcił się niespokojnie coraz bardziej zdenerwowany.
-Dobrze, dobrze- mówiłem powoli patrząc mu w oczy.
-Odejdź stąd!- kazała dziewczyna.
Czy ona zawsze jest tak uparta?
Całą ta sytuacja zaczynała powoli mnie nużyć. Postanowiłem jednak dać temu złodziejaszkowi jeszcze jedna szansę.
-Słuchaj, koleś. Albo odejdziesz stad sam, albo zgarnie cię policja.
-Nie gadaj tyle, tylko wyskakuj z kosztowności!
Cóż, chyba nie zechce się poddać..
Siłą umyłu wytrąciłem mu nóż z ręki. Zdezorientowany facet nie zauważył zbliżającej się pięści. Chwile później leżał na ziemi rozciągnięty na plecach. Nad nim stała Osai rozcierająca prawą pieść.

<Osai?>

Od Shayery- C.D. Sebastiana

Siedziałam na stacji metra przeglądając starą gazetę plotkarską. Jednak nie było mi dane w spokoju czekać na kuzyna. W pewnym momencie Lee podniosła głowę i delikatnie warknęła.-Kogo licho niesie?!-pomyślałam podnosząc głowę. Na widok zbliżającego się Sebastiana dosłownie oniemiałam. Zaczęłam nerwowo się rozglądać.-Gdzieś tu musi być przydatnego. Wtedy mnie olśniło, choć obiecałam sobie nie używać swoich mocy delikatnie "wpłynęłam" na jego podświadomość. Starałam się by wszystko co widział przez ostatnie parę godzin zdało mu się snem.
- Wiem,że mnie za to znienawidzisz,ale muszę coś załatwić-powiedziałam-Wróce za jakiś czas.
Z ciężkim sercem odeszłam trochę dalej,po chwili przyszedł mój kuzyn.
-Rola superbohaterki nie wypaliła?-zapytał.
- Tsaaa..-mruknęłam.-A możemy się streszczać bo..
- Cała ty,zawsze masz coś na głowie-Nate uśmiechnął się zawadiacko i tak jak w dzieciństwie zmierzwił mi włosy ręką.
- Ej,przestań.-odsunęłam się na bezpieczną odległość-Nie zapominaj ,że mogę cię wysłać do kostnicy.
Po chwili sprzeczek ruszyliśmy w stronę "Podziemia" czyli ludzkim językiem podziemnego magazynu na obrzeżach miasta.
- Jak widzę Lee nadal w formie-zaczął"od niechcenia" mój kuzyn
- Jakoś się trzyma-odparłam-A co tam u Roxanne?
I to był strzał w dziesiątkę,czarnowłosy chłopak zatrzymał się i spuścił głowę.
-Misja w Indiach się nie udała...
-Nie! To niemożliwe ! Roxanne nie mogła tak zginąć!-zaprzeczyłam
- Ale zginęła!-rzucił zdenerwowany.
- To już dobrze,wszystko się ułoży zobaczysz-starałam się,go pocieszyć.
-Nic sie nie ułoży Shayera. To koniec..-mruknął
- Wybacz mi Nate,nie chciałam tego robić..-nim skończyłam mówić zaczęłam tworzyć iluzję najpiękniejszego miejsca na świecie-Japoni. Drzewa wiśnii,piękne krajobrazy wschodzącego słońca,spokój,cisza i piękno. 
- Dobra rozumiem-dobiegł mnie głos kuzyna-Ześwirowałem
- Tak troszeczkę.-odparłam i zakończyłam złudzenie.
*****************************************************************************
Zachodzące słońce barwiło niebo na czerwono.
- Nie idziesz na "łowy"?-zapytałam Nate'a siedząc na jedynym oknie w "Podziemiu".
- Nie dzisiaj sobie odpuszcze-i znów powrócił do konstruowała kolejnego gadżetu.
- A co z Nixi?-musiałam zadać to pytanie.
-Odeszła niecałe półroku po tobie..-słyszałam jak głos mu się łamał.
- Ale nie zrezygnowała z "tego"?
- Shay ona pomaga mafii Satsugai-czarne oczy chłopaka zatrzymały się na mnie z wściekłością,ale i litością.
- To gdzie jest Neru i James?
- Pewnie gryzą glebę.-widząc wyraźny grymas niezrozumienia na mojej twarzy kontynuował wyjaśnienia-Zabili ich ma misji.
Po tych słowach w przestronnym pomieszczeniu zapanowała cisza,choć słowa 'zabili ich' odbijały się echem od pustych metalowych szaf,szafek,komód. Nie mogłam uwierzyć,że jednak decyzja którą podjęłam kilka lat temu dla ratowania grupy mojego kuzyna ,ją zniszczyła.
Zerwałam się z okna i ruszyłam schodami na powierzchnię. Jednak po chwili poczułam dotkliwe porażenie prądem.
- No co nie mogę tu siedzieć bezczynnie!!?-rzuciłam zdenerwowana do kuzyna.
-Potrzebujemy planu jeżeli chcemy ich zniszczyć,albo chociaż się zemścić-odparł. Po chwili rozpoczęła się burza mózgów,w której brali też udział Lee i Starskryper.

<Sebastianie na ostateczne rozwiązanie musisz trochę poczekać bo mam w zadażu część 2,po prostu ciąg dalszy nastąpi;p>

Od Osai - C.D. Sebastiana

-no raczej - dodałam a futrzak zeskoczył z moich ramion i pobiegł w stronę chłopaka nie miałam wyboru i dalej żując gumę podeszłam do niego i schylając się wzięłam Misty 
-radze ci wracać za niedługo się ściemni - uśmiechnęłam się szyderczo i ruszyłam w stronę ciemnego zaułka.A misty jak zwykle gdzieś znikła kiedy tak stałam oparta o ścianę i coś tam pisałam podszedł do mnie jakiś gość z podbitym okiem 
-witaj panienko - zaśmiał się i chwycił mnie za ramię szybko podskoczyłam omijaąc go i wykręciłam mu rękę 
-uważaj bo zaraz podbiję ci drugie - burknęłam 
-bez nerwów - powiedział szybko wyciągając nóż 
-myślisz że mi to coś robi ? - dodałam kiedy ktoś walnął mnie w głowę od tyłu i upadłam 

<<Sebastian?? co zrobisz ??>>

sobota, 8 czerwca 2013

Krótkie Info, które nikogo nie zainteresuje i tak.

Chodzi o to, że ja nie będę mógł do końca roku szkolnego(29 czerwiec) prowadzić tego bloga, z resztą... Nikt i tak nic do mnie nie wysyła, więc kogo to będzie obchodzić? No może to będzie obchodzić roxette, chociaż i tak nie wiem dlaczego. Powód? Mógłbym się wywinąć tym, że mam dużo nauki, ale bym tym skłamał. Mówiąc w wielkim skrócie, muszę się ograniczyć do prowadzenia do końca roku szkolnego dwóch blogów. Dlaczego? Nudzi mnie powoli prowadzenie większej ilości blogów, ponieważ chyba mój nick na howrse odstrasza ludzi od wysyłania do mnie wiadomości. Więc to by było chyba na tyle. Wiem, że to nikogo nie interesuje i tak, więc nie wiem po co to w ogóle pisze. Pomyślałem sobie, że warto chyba was poinformować o moim istnieniu, mimo iż roxette, to już robiła ze trzy, może cztery razy. Ale pewnie. Miejcie mnie centralnie w dupie. I tak jestem kolejnym człowiekiem z problemami, próbującym oderwać się od rzeczywistości za pomocą internetu. 


~Sayonara R.I.P

Od Sebastiana- C.D. Osai

Szedłem miarowym krokiem do windy-miałem zamiar iść do sali treningowej; kiedy przed sobą zobaczyłem dziewczynę. To co ją wyróżniało spośród innych przedstawicielek płci pięknej to niebieskie włosy- zebrane w koński ogon podskakiwały raźno z każdym jej krokiem.
Dziewczyna musiała zorientować się, ze ja obserwuję, bo odwróciła się i rzuciła nieco zaczepnym tonem:
-Cześć.
-Cześć. Jesteś nowa?- spytałem zrównując się z nią.
-Tak- mruknęła patrząc przed siebie. 
Wykorzystując jej nieuwagę przyjrzałem się jej. Miała na sobie dość wyzywający strój- obcisły i sporo odsłaniający. Poza tym była cała w siniakach i drobnych rankach. Na lewym ramieniu miała kolorowy tatuaż "PandaHero".
-Jak się nazywasz?
-Osai. Ale możesz mówić do mnie Koszmar- dodała po chwili zastanowienia.
O mało nie wybuchnąłem śmiechem. Koszmar? Dobre.
-Sebastian- przedstawiłem się.
-Od dawna tu jesteś?
-Prawie miesiąc.
-Wytrzymałeś?- spytała mierząc mnie błękitnym spojrzeniem spod różowego daszka.
-Nie jest tak źle- odpowiedziałem z uśmiechem.- Luksus w zamian za umiejętności. A właśnie.. Jakie są twoje zdolności?
-Władam śmiercią i lodem.
Teraz to ja otwarcie się jej przyjrzałem.
-To znaczy?
-Mogłabym cie zabić lub zamrozić.
-Interesujące- mruknąłem tylko.
-A ty?
-Telekineza. Wiesz, poruszanie przedmiotami siła umysłu i..
-Wiem co to jest- ucięła.- Może nie wyglądam, ale tępa nie jestem.
-Ty to powiedziałaś, nie ja- odparłem z uśmieszkiem.
<Osai? A może raczej...Koszmarku?>

Od Mei- C.D. Naoto

Popatrzyłam jak odchodzi. Westchnęłam, i weszłam do swojego pokoju.
' Przykro mi z powodu twojej rodziny...'? Błagam. Każdy tak mówi, ale i tak mają to wszystko w nosie. Najczęściej osoby, które znają moją historię, nie chcą mieć ze mną niczego wspólnego. Jakbym odziedziczyła chorobę psychiczną od matki.
Siedziałam kilka minut w spokoju, aż usłyszałam pukanie u drzwi. Otworzyłam. Oczywiście, spokój musiała zakłócać Rostena.
- Wszystko w porządku?- spytała z uśmiechem.
Popatrzyłam na nią.
- Tak.- odparłam zimnym tonem.
- Jak tam wycieczka z Naoto?
- Za dużo rozmawia...- szepnęłam.- Ale może być.
Uśmiechnęła się.
- Wiedziałam, że się polubicie.- zaśmiała się, klepiąc mnie po plecach.
- Mhm, taa.- szepnęłam rozgoryczona jej słowami.- Chciałam porysować.
- Ach, dobrze.- uśmiechnęła się, i sobie poszła.
Szybko wzięłam szkicownik, i namalowałam jakieś coś. Zajęło mi to może 20 minut. Moje nogi zdrętwiały, od ciągłego siedzenia. Wstałam więc z kanapy, i wyszłam się przewietrzyć.
< Naoto? Może by się spotkali?xD >

Od Osai

Nudziłam się w pokoju więc wyszłam na pole chodziłam tak sobie po parku i w końcu zaczęło mi się nudzić jeszcze bardziej więc zagwizdałam a na moim ramieniu pojawiła się Misty 
-dłużej się nie dało ? - zaśmiałam się 
-mrrrr.....-powiedział futrzak i zaczął się we mnie wtulać .
kiedy zamnął pojawił się jakiś cień odwróciłam się i to był jakiś chłopak
-cześć - powiedziałam trochę z irytacją

<<Kto dokończy??>>

Od Astrid

-Widać gość nie rozumie po naszemu- burknęłam
-ej a gdzie sie podział........nieważne - dodałam rozglądając się 
-"wracam do siebie"-pomyślałam do siebie i ruszyłam poprawiając zmoczone włosy byłam pod bramą stała Samanta 
-co ci się stało ? - zapytała 
-zapomnij - burknęłam przechodząc wściekła dalej kiedy tak szłam zaczęłam wykręcać włosy kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka 
-sora...-powiedziałam wściekłym tonem i ruszyłam dalej

<<Kto dokończy??>>

Od Esmeraldy do Michaela

Była 20:23. Szłam ulicą, wkraczając w wielkie kałuże na podłożu. Na szczęście glany nie tak łatwo przemakały, więc miałam wielką ochronę. Włożyłam ręce do kieszeni, aby ogrzać ręce. Mimo to, że było lato, to wiał lekki, zimny wiatr. Westchnęłam zrezygnowana, gdy podszedł do mnie kolejny typowy ''żul''. 
- Pani kierowniczko... Ma Pani jakieś drobniaczki? - zaczął. 
Wyjęłam z kieszeni papierowy banknot. 
- Masz. - wcisnęłam mu do ręki. - Idź kup sobie piwo albo flaszkę. 
Ten z wielkim uśmiechem, składającym się z ośmiu zębów, poszedł w stronę najbliższego sklepu. Zaśmiałam się cicho i znów schowałam ręce do kieszeni. Zaciągnęłam na głowę kaptur i wbiłam wzrok w ziemię. Miałam na sobie glany, czarne, obcisłe rurki, białą bokserkę i granatową bluzę z napisem ''Hug?''. Ostatnia część ubioru zalegała w mojej szafie tylko dlatego, że była wciągana, wygodna i ciepła. A także łatwo się w niej uciekało lub okładało jakiegoś członka gangu. Skręciłam w ciemną uliczkę. Było ciemno, a jedynym źródłem światła były dwie lampy, dające bardzo mało światła. Gdy coraz bardziej oddalałam się od głównej ulicy, nastawała coraz większa cisza. W końcu dało się słyszeć stłumiony dźwięk samochodów i plusk, który wywołany był wejściem w kałuże. Nagle zauważyłam kątem oka, że coś przebiega obok mnie. Zignorowałam to, ale stałam się jeszcze bardziej czujna. Cień zniknął. Uspokoiłam się, ale nie na długo. Z prostopadłej uliczki wypadł owy ''cień'' i wpadł na mnie. Przygwoździł mnie do ściany, gdyż byłam niebezpiecznie blisko niej. 
- Poj*bało cię?! - warknęłam na niego. 
Widziałam, że to chłopak. Był wyższy ode mnie, dobrze zbudowany i przede wszystkim - silny. Mojej twarzy nie było widać, bo zasłaniał ją kaptur, ale nagle... zsunął się z moich włosów. Chłopak poparzył na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami. 
- Co się tak gapisz? Spodobałam ci się czy co? - warknęłam. 

<Michael? XD Na przywitanie w tarczy XD>

Od Esmeraldy- C.D. Samanty

 - Wiesz co? Chyba staniesz się moją osobistą terapeutką. - zaśmiałam się. - Tak, chodźmy. 
Wyszłyśmy z łazienki i zaczęłyśmy iść korytarzem. W pewnej chwili minął nas Skorpion w towarzystwie Crypic'a. Wyszczerzyłam się do nich jak głupia, bo chciałam zrobić Ash'owi na złość. Żyły na jego szyi się pogrubiły i wyraźnie było je widać. Zacisnął mocno pięści i zęby. Cryptic obdarzył mnie tylko dość zimnym uśmiechem. Gdy nas minęli odwróciłam się i pstryknęłam palcami. Na plecach Skorpiona ukazała się wypalona litera ''F''. Mężczyzna nic nie poczuł. Zaśmiałam się cicho i odwróciłam w stronę Sam. Ta spojrzała na mnie z niesioną brwią. 
- No co? Wiem, że zabije mnie w brutalny sposób, wiem. - wyszczerzyłam się do niej. - I tak przyfajczyłam mu tylko kurtkę. Ma szczęście, że nie skórę. 

<Sam?>

piątek, 7 czerwca 2013

Od Kurumi- C.D. Graves'a

[...]
- Piromanka? - uniosłam brew, a kąciki mych ust uniosły się we wręcz rozbawionym uśmiechu.
- No nic...nasze zadanie chyba odbębnione, nie? - spojrzałam na Samantę.
- Nie obraźcie się, ale mam ochotę się trochę rozerwać zaśmiałam się i zasalutowałam im jedną ręką, po czym wtopiłam się w mrok. 
Pojawiłam się dopiero na dachu naszej kwatery. Podeszłam do krawędzi i spojrzałam w dół. Wszystko z tej wysokości wydawało się takie malutkie, że aż śmieszne. Toteż zaśmiałam się i z gracją, spokojnie zaczęłam balansować sobie po krawędzi. Obserwując widoki się stąd rozciągające. W pewnej chwili niespodziewanie usłyszałam coś i kątem oka zobaczyłam jakiś ruch za swymi plecami, na dachu. Wyczułam również czyjąś obecność. Przymknęłam oczy. Obecność nieznajomej dla mnie osoby. 

<Czy jakaś osóbka ma ochotę dokończyć? :3>

Od Naoto- C.D. Mei

-nie wiedziałem-odparłem-ale ekstra jest to drugie oko. nie wiem co powiedzieć. przykro mi z powodu twojej rodziny....
-Odprowadzić Cię do pokoju?-zapytałem.
-dobrze-zgodziła się
Szlismy w milczeniu. żadne z nas nie chciało jakos rozmawiać.
Trochę dziwna dziewczyna, ale było coś, co mnie do niej przyciągnęło.
Przystanęliśmy pod drzwiami jej pokoju.
-no to... do zobaczenia-powiedziałem. już miałem iść ale Mei mnie zatrzymała.
-Naoto..
-tak?-spytałem czekając co odpowie
-dziękuję za oprowadzenie i zrozumienie mojej historii-powiedziała- Arigatou.
-nie ma za co... zawsze do usług-skłoniłem się komicznie i odszedłem

[Mei? sorki nie wiedziałam co pisać]

Przyszły agent- Michael NightMare




Imię: Michael 
Nazwisko: NightMare
Pseudonim: Mike
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
Charakter: Tajemniczy, leniwy, nadopiekuńczy wobec siostry. 
*Wobec dziewczyn: szarmancki, miły, ułożony. Jednym słowem: Lubi zarywać do dziewczyn x3
Hobby: Motoryzacja, gra na gitarze, uwodzenie dziewczyn.
Moce: Kontrolowanie żywiołu powietrza. Kontroluje wszystko związane z powietrzem, a gdy Bóg Wiatru użyczy mu siły, może zmienić się w wilka.
Rodzina: Siostra Chanell
Historia: Urodził się w wielkim mieście. Miał wielu przyjaciół, jednak próbując powstrzymać ogień spowodowany przez jego siostrę, odkrył swoje zdolności. Opuścił przyjacieli i przybył tutaj.
Opis postaci: Wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Dobrze zbudowany, szybki, zwinny, i silny. Kiedyś brał udział w walkach ulicznych, przez co jest bardzo wytrzymały. 
Partner: "A utrzymasz przy sobie uwodziciela?"
Ulubiona broń: X; X
Pupil: ---
Inne zdjęcia: Jako wilk.
Upomnienia: 0
Właściciel: XnatkaX