poniedziałek, 3 czerwca 2013

Od Mei- C.D. Naoto

Nie za bardzo chciało mi się opowiadać tak długiej historii...
- Opowiem w wielkim skrócie- oznajmiłam cicho.- Kilkanaście lat temu zmarła moja siostra bliźniaczka. Moją matkę zamknęli w psychiatryku. Straciłam lewe oko.- wskazałam dłonią na zakryty oczodół.- Uciekłam z domu. Odkryłam moją nadnaturalną zdolność. Tarcza mnie odnalazła. Dużo razy namawiali mnie, żebym do nich dołączyła. Uciekałam od nich, ale w końcu zgodziłam się do nich dołączyć. Tyle z mojej "emocjonującej" historii.- odparłam.
Nie powiedziałam mu, że mnie i moją siostrę też rozdzielili. Że musiałyśmy spotykać się potajemnie. Że nawet nie oznajmili nam, że jesteśmy rodzeństwem. No bo... Po co?
- Jak to, straciłaś oko?
- Normalnie. Zamiast niego mam szklane.- zdjęłam opaskę.


- Tyle w temacie.- mruknęłam, zakładając opaskę z powrotem.
< Naoto?>

niedziela, 2 czerwca 2013

Od Samanty- C.D. Esmeraldy

-Esme!-zawołałam przerażona. Boże, co ta dziewczyna wyprawia?
Przed chwila przyłożyła agentowi, a teraz spokojnie zmierzała w moja stronę.
-Idziemy?- spytała bawiąc się zapalniczką.
-Ty mała jędzo- warknął Skorpion trzymając się za nos. Miał prawie całą twarz zakrwawioną. Na ten widok zebrało mi się na mdłości.-Pożałujesz tego.
Chłopak ruszył w nasza stronę, ale drogę zagrodził mu Cryptic.
-Przestań. Nie będzie tu już żadnych bójek- oznajmił.
-Zejdź mi z drogi, staruszku- wycedził Ash.
-Jeśli chcesz dorwać ja- blondyn wskazał dłonią do tyłu- musisz pokonać mnie.
Skorpion uśmiechnął się. Wyglądało to dosyć przerażająco.
-Czemu nie.
Natarł na mężczyznę, który jednak zrobił błyskawiczny unik, złapał go za prawe ramie i wykręcił mu rękę do tyłu. Następnie brutalnie przewalił go na podłogę twarzą do ziemi. Na koniec kucnął przy nim, nadal wykręcając mu rękę.
-Nauczysz się szacunku dla starszych, chłopcze, albo konsekwencje twoich czynów nie będą przyjemne.
Ash szarpnął się, ale nic to nie dało. 
Po kilku chwilach Cryptic puścił bruneta; wstał i otrzepał się z nieistniejącego kurzu. Chłopak również zerwał się z ziemi. Mierzył blondyna wściekłym wzrokiem, ale nie zaatakował.
-Brawo- zawołała Esme.- Jeszcze raz!
Została obdarzona kilkoma ostrymi spojrzeniami.
-Koniec widowiska. Rozejść się!- zawołał Noctourn.- Idź do Anieli. Niech się tobą zajmie- polecił Ash'owi. Ten go jednak zignorował i wyszedł z sali szybkim krokiem.
Noctourn westchnął zdegustowany. Po chwili spojrzał na mnie i Esmeraldę.
-Wy też stąd zjeżdżajcie. Nie ma tu nic dla was.
Odprawione jak niegrzeczne dzieci ruszyłyśmy do wyjścia.
-Musze do łazienki- oznajmiłam słabym głosem gdy już byłyśmy w windzie.
-Co?
-Łazienka. Szybko- rzuciłam słabo.
Oparłam się plecami o ścianę i osunęłam się na podłogę. Było mi słabo i niedobrze. Fala mdłości, która się pojawiła na widok krwi Ash'a nie znikła. 
Nie wiem na którym piętrze się zatrzymałyśmy. Kojarzyłam jednie, że z pomocą Esme doszłam do łazienki. Tam w ostatniej chwili dobiegłam do sedesu.

Po pięciu minutach torsje ustały, ale wciąż czułam ucisk w żołądku i nieprzyjemny posmak w ustach.
-Sam, jak się czujesz?- dobiegł mnie zatroskany głos Esmeraldy. Zaraz potem poczułam na czole jej chłodną dłoń.
-Zdecydowanie bywało lepiej- powiedziałam.
-To przeze mnie?- spytała po chwili.
-Co? Nie, skąd. Reakcja typowa dla mnie na widok krwi. Słabeusz ze mnie.

<Esme?>


sobota, 1 czerwca 2013

Od Samanty- C.D. Kiry

Uśmiechnęłam się wesoło.
-Na co masz ochotę? Sauna? Jacuzzi? Basen?  Jest też salon spa. Wybieraj.
Bez chwili wahania oznajmiła:

<Wybacz. Wiem, że krótkie, kiepskie itd., ale nie mam weny.>

Od Samanty- C.D. Astrid

Bez trudu znalazłam dziewczynę. Wyczułam jej obecność na starym cmentarzu. Pojechałam tam razem z Niną, Cryptic'em i Feliksem. Chociaż chciałam zostawić i ich. Wolałabym załatwić to sama.
Nigdy nie lubiłam cmentarzy. Nie, abym wierzyła w duchy, zombie czy inne brednie. Po prostu nie lubiłam tej atmosfery. Na każdym cmentarzu takiej samej.
Dziewczynę znalazłam przy jednym z grobów- starym, zniszczonym przez czas kamiennym nagrobkiem. Siedziała na ławce i wpatrywała się w nagrobek nieobecnym wzrokiem.
Dałam znać agentom, aby zostali z tyłu.
-Astrid.
-Szybko mnie znaleźliście- mruknęła nie odwracając się.
-Mamy swoje sposoby. Chciałabym, abyś z nami wróciła do agencji. Aby wszystko sobie wytłumaczyć i podjąć ostateczną decyzję.
-Ostateczną decyzję..- powtórzyła cicho.- To brzmi tak ponuro, prawda?
-Hm..Tak- potwierdziłam zbita z tropu.- To jak, jedziemy?
-Jedźcie. Dojadę później- powiedziała.
-Jesteś pewna? Wolałabym...
-Dojadę. Możesz mi zaufać.- Dopiero wtedy na mnie spojrzała.
Kiwnęłam głową.
-Jasne. Zobaczymy się za...- zerknęłam na zegarek.-..dwie godziny?
-Dobrze.
Bez słowa zawróciłam w stronę wyjścia z  cmentarza. Przy bramie czekali agenci.
-Nie udało się?-spytała Nina.- Nie chce dołączyć?
-Nie, jeszcze się nie zdecydowała. Spotkamy się za dwie godziny. wracajmy do Kwatery.
Ruszyłam w stronę auta.Zatrzymał mnie głos Cryptic'a:-Jesteś pewna, że się zjawi?
-Tak. jestem pewna- potwierdziłam patrząc mu w oczy.- Przyjedzie.
Kiwnął głową, choć miał zamiar jeszcze coś powiedzieć- uległ pod spojrzeniem Niny.

Dwie godziny później byliśmy w gabinecie Rosteny: ja, Noctourn, Nina, Cryptic i nasza przełożona.
Drzwi do pokoju otworzyły się bez zapowiedzi. W progu stanęła Astrid.

<Astrid?>





Od Esmeraldy- C.D. Samanty

Samanta już ruszyła w stronę drzwi, gdy ja zostałam obdarowana kpiącym uśmieszkiem przez Skorpiona. 
- Samanta, przepraszam. - krzyknęłam. 
- Za co ? - przystanęła i zapytała. 
- Za to. 
Podeszłam szybkim krokiem do Ash'a. Moja dłoń zacisnęła się w pieść. Zamachnęłam się i wycelowałam w twarz Skorpiona. Poczułam jak nos łamie się pod naciskiem i impetem mojego uderzenia. Gdy zabrałam dłoń, moje palce były we krwi. Przyjrzałam się im, a później Ash'owi. Złapał się za nos. Wcale mu się nie dziwię, wiedziałam co to znaczy mieć go złamanego. Opuściłam rękę i warknęłam tylko :
- Należało ci się. 
Odwróciłam się i podeszłam w stronę rogu pomieszczenia. Wzięłam stamtąd zapalniczkę i ruszyłam w stronę Samanty. 

<Samanta ? Esmeralda nie wytrzymała ._. >

Od Samanty- C.D. Esmeraldy

-Hej! Dajcie spokój- wtrąciłam się.- Kto zginął? Jeden z naszych?- skierowałam się z pytaniami do Rosteny.
-Nie. Jeden z tych, którzy tu wtargnęli.
Pokiwałam głową zadowolona i uszczęśliwiona.
Esme i Skorpion nadal mierzyli się niechętnymi spojrzeniami, ale nie miałam już do tego głowy. Po za tym rozumiałam ja- sama nie darzyła Ash'a ciepłymi uczuciami. Co innego Robin- przynajmniej tak sądziłam. Trudno to stwierdzić, bo jej umysł jest dla mnie tajemnicą. Ale to już inna historia.
Otrząsnęłam się z rozmyślań i znów skopiłam uwagę na otoczeniu. Agenci uwijali się wokół- jedni zajmowali się jeńcami, inny sprzątali bałagan. Wszystko działa się sprawnie i szybko.
-Do wieczora nie będzie żadnych śladów- dobiegł mnie głos Noctourn'a. 
Pokiwałam głową w odpowiedzi, mimo, że niewiele mnie to obchodziło.
-Esme, sądzę, że powinnyśmy już stad iść- zaproponowałam zwracając się do rudowłosej dziewczyny stającej przy mnie.
-Jasne.

<Esme? Wiem, świata tym nie podbiję, ale mam niedobór weny T_T>

Od Graves'a

-Juhu-Odrzekłem ponuro i się rozejrzałem.
W środku było kilka osób. Każda się teraz patrzyła na nas... Poprawka. Na mnie. Każda para oczu była zwrócona ku mnie.
-Nie cieszysz się?
-Skaczę z radości wewnętrznie-Odrzekłem i oparłem się o ścianę.
Kątem oka dostrzegłem, że ktoś się bawi ogniem.
-Kto to jest?-Zapytałem się obu dziewczyn
-Kto?-Odrzekły równocześnie
-Ta co się bawi ogniem po prawej za mną.-Spojrzałem się jeszcze raz kontem oka.
Samanta wyjrzała za mnie.
-A, to jest Kira House.-Patrzyła się teraz na mnie
-Będę mówić na nią Piromanka.-Zaśmiałem się sucho.

<Samanta? Kurumi? I Kira, jak chce? xD>