wtorek, 4 czerwca 2013

Sprawy administracyjne

Witam!
Mam tu dla Was mały prezencik: kilka postów, które jak moje niezliczone prace czekają na dokończenie. M,am nadzieję, ze inaczej niż ja, coś z tym zrobicie.

Od Mai- C.D. Matthew'a
Od Graves'a- C.D. Samanta( do Kurumi)
Od Jane- C.D. Naoto (do Allena)
Od Astrid- C.D. Asuki
Od Samanty- C.D. Robin
Od Sashy- C.D. Robin
Od Osai

Przypominam o zbliżającej się kontroli!!
Pozdrawiam!

Od Samanty- C.D. Astrid

Stałam przez chwilę przed jej drzwiami. Potem wzruszyłam ramionami i odeszła. Nie zdążyłam dojść do końca korytarz, gdy dobiegł mnie jej głos.
-Hej! A nie oprowadzisz mnie po budynku?!
Westchnęłam odwracając się.
-Niestety, ale ja nie mogę.- odpowiedziałam zgodnie z prawda.- Ale znam kogoś, kto może się tym zając.
Zawróciłam i zapukałam do pobliskiego pokoju. Po krótkiej ciszy zza drzwi dobiegł mnie stłumiony głos:
-Wejdź!
Nacisnęłam klamkę i przeszłam przez próg. 
-Cześć Asuka- przywitałam się z czarnowłosym chłopakiem siedzącym na łóżko.
-O, Samanta. Cześć odpowiedział .- Mogę w czymś pomóc?
-Tak. Mógłbyś oprowadzić nową po Kwaterze? Sama bym to zrobiła, ale mam mnóstwo spraw na głowie..
-Jasne. Nie ma sprawy. Gdzie ona jest?
-Czeka na koryta...
-Wcale nie. Jestem Astrid- dobiegło za mnie. Gdy obejrzałam się przez ramie zobaczyłam białą czuprynę.
-Asuka- przedstawił się właściciel pokoju.- Chyba przez pewien czas jesteś na mnie skazana- stwierdził z lekkim uśmiechem wstając z łóżka.- Od czego chciałabyś zacząć?
-Sama nie wiem...Sam zdecyduj.
-Świetnie- wtrąciłam się.- Pozwolicie, że już pójdę?
Za zgodą obojga wycofałam się z pokoju i ruszyłam do windy. 

<Asuka, Astrid?>

Od Samanty- C.D. Esmeraldy

-Daj spokój, Esme- powiedziałam kładąc rękę na jej ramieniu.- To Skorpion. Ponoć jeden z najlepszych agentów.- Uśmiechnęłam się kpiąco.- W każdym szuka sobie wroga. Nie jesteś taka wyjątkowa- spróbowałam zażartować.
Siedziałyśmy przez chwile w milczeniu.
-A tak przy okazji..- zaczęłam.- Chyba nie pogratulowałam ci jeszcze tego ciosu? Był obłędny.
Uśmiechnęła się psotnie.
-Serio? Chyba będę musiała powtórzyć to jeszcze raz.
Podniosłam się z ziemi. Przez chwilę poczułam lekkie zawroty w głowie i nawrót mdłości, ale szybko to opanowałam.
-Lepiej się z tym wstrzymaj, dopóki jego złość nie osłabnie- zaproponowałam. Podałam jej dłoń i pomogłam wstać.
-To może być trudniejsze niż myślisz- odpowiedziała 
-Cóż...Jeśli nawet nie uda ci się opanować to zawszę będę przy tobie gotowa cię wesprzeć.
-Przed chwilą wyzbywałaś się wnętrzności w mało przyjemny sposób, a teraz proponujesz mi wsparcie? Nie sądzisz, ze to ja teraz powinnam ci pomóc? 
-Wbrew pozorom jestem twarda. Poza tym nie lubię przyjmować rad innych.
-Chcesz uchodzić za samowystarczalną?
-Dotąd mi się to udawało. 
- Wszystko ma swój koniec- zauważyła.
Uniosłam lekko brew.
-Od kiedy sypiesz takimi mądrymi poradami?
-Od kiedy nie są mile widziane. Lubię wkurzać innych; to podnosi mnie na duchu.
-Hm.. w takim razie musisz ostatnio mieć wspaniałe samopoczucie- mruknęłam.
-Dzięki za docenienie moich starań. 
-Nie musisz za bardzo się wysilać- zakpiłam.

<Esme?>

Od Shayery- C.D. Sebastiana

-Nie!-zaprzeczyłam-Nie możesz jechać!
- Niby czemu?-zapytał-Czyżbyś się czegoś bała?
- Nie po prostu..awr..-zaczęłam-Ja muszę wyjechać..
- Czyli najnormalniej w świecie chcesz uciec-powiedział. Odwróciłam się do niego twarzą.
- Zbyt wszystko upraszczasz-dodałam- dla ciebie to ucieczka a dla mnie czas na przemyślenie paru spraw.
- Nie możesz ich sobie przemyśleć tu w agencji?-zdenerwował się lekko.
- Nie,to zbyt skomplikowane..
-Myślisz,że nie zrozumiem?
- Nie!-zaprzeczyłam szybko-Ja..się w tym wszystkim gubię. Możemy porozmawiać kiedy indziej?
Widziałam,że chciał coś dodać. Aby nie wdawać się w kolejną rozmowę,podeszłam do stolika zabrałam broń i szybkim krokiem wyszłam ze strzelnicy z Lee u boku. Czułam się jak w jakimś amerykańskim horrorze gdzie prześladowca w każdej chwili może dopaść swoją ofiarę,a czas odgrywa najważniejszą rolę. Wiem,że porównanie Sebastiana do podłego prześladowcy było zbyt brutalne,jednak zła niezbyt często trzeźwo myślę. Szybko doszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Robiąc to czułam się jak poszukiwany morderca,ale szybko przejrzałam co w niej jest. Nic nie okazało mi się przydatne. Poszłam do łazienki po torbę. Zatrzymałam się w przed lustrem.
- Sebastian miał racje,jestem tchórzem i kłamcą-powiedziałam sama do siebie. Nie mogłam znieść własnego widok. Z impetem uderzyłam pięścią w lustro zbijając je. Zaklęłam w myślach kiedy pojawiły się czerwone stróżki krwi  Szybko zabandażowałam prowizorycznie rękę kawałkiem bluzki leżącej przy wannie. Włożyłam broń do torby,razem z Lee wyszłam z pokoju. Przeszłam kilka kroków i..wróciłam. Znalazłam kartkę,na której napisałam kilka słów. Podkreślając by nikt nie chciał mnie szukać. Bo wrócę .kiedyś na pewno. Położyłam list pożegnalny na łóżku i wyszłam,tym razem na dobre. 
Przemykałam się między korytarzami,nie chciałam aby ktokolwiek mnie raz zobaczył,a zwłaszcza pewna osoba. Lee szła kilka merów za mną,czujnie rozglądając się. Teraz naprawdę czułam się jak morderca poszukiwany listem gończym.-Wszystko będzie dobrze-uspakajałam się w myślach. Choć prawdą było to,że nic nie będzie dobrze. 
Kiedy minęłam drzwi do agencji odetchnęłam z ulgą. Ruszyłam na wschód,mając nadzieję,że nikt mnie nie znajdzie. Nie teraz.
<Sebastian? Nie najlepsze wiem :c>

poniedziałek, 3 czerwca 2013

UWAGA

Witam!
Ostatnio nieco się rozleniwiłam i zaniedbałam sprawy bloga. Ale nie bójcie się- do końca tygodnia wszystko załatwię. W tym sprawę opowiadań. Wyłapię wszystkich, którzy są mi zalegli. Radzę nadrobić wszelkie zaległości!
Pozdrawiam!

Od Astrid - C.D. Samanty

-niech będzie dołączę - powiedziałam od razu po wejściu wszyscy dalej się na mnie gapili
-no co....ej a pokaże mi kto gdzie mam pokój - dodałam chwili wychodząc
a za mną pobiegła Samanta 
-ja cię zaprowadzę - uśmiechnęła się
-ok...-dodałam i ruszyłam za nią
-czemu byłaś na cmentarzu ? - zapytała 
-nie mam ochoty o tym mówić może innym razem - dodałam 
-jak chcesz...to tutaj - odpowiedziała pokazując mi pokój 
-dzięki - powiedziałam szybko i weszłam 

<<Samanta??>>

Od Esmeraldy- C.D. Samanty

Na tą wiadomość schowałam zakrwawioną dłoń za siebie. Uśmiechnęłam się do niej. 
- Nie jest tak źle. - powiedziałam. - Teraz tylko czekam na to, aż ten przygłup się na mnie rzuci i spróbuje zabić. Ciekawe jak szybko spali się ta jego kurteczka. 
Uśmiechnęłam się kpiąco. Podeszłam do umywalki i umyłam ręce. 
- A tak w ogóle... Co to za koleś ? Wiem tylko jak się nazywa i wiem to, że ten idiota śledził mnie przez jakiś czas. Ostatnimi czasy włamał się do mojej rudery. Niech on dziękuje niebiosom, że nie miałam przy sobie zapalniczki, gdy łamałam mu nos. 
Wysuszyłam ręce i usiadłam obok Sam na ziemi. Oparłam głowę o zimne płytki na ścianie i westchnęłam. 
- Już narobiłam sobie wrogów. - wymamrotałam. 

<Samanta?>